19 lutego chcę spotkać się z mieszkańcami Koniecpola – zapowiada w wywiadzie Krzysztof Rutkowski

Zbigniew Heliński: Dlaczego zainteresował się Pan tym, co dzieje się w gminie Koniecpol? Zorganizował Pan nawet konferencję prasową na ten temat.

Krzysztof Rutkowski: Koniecpol to gmina, która leży tuż obok dużego i znanego na całym świecie miasta Częstochowa. Jednak z punktu widzenia odczuć bardzo wielu mieszkańców jest to nie tylko koniec Polski ale mentalnie miasto na końcu świata.

Dlaczego tak Pan sądzi?
Istotne jest to, co dzieje się tam po 18 latach rządów burmistrza Józefa Kałuży. Miasto co roku prowadzi inwestycje, ale co roku zwiększa się rozczarowanie nimi ludzi tam mieszkających. Prasa, radio, telewizja tam w praktyce nie docierają, bo wolą przekazywać informacje ze słynnej Częstochowy. A brak mediów jak się okazuje skutkuje coraz większym rozdźwiękiem pomiędzy tym, co robi burmistrz a oczekiwaniami mieszkańców.

Co Pana najbardziej zaskoczyło w Koniecpolu?
Na konferencji prasowej podałem przykłady zadziwiających inwestycji, na które miasto wydało grube miliony. Jest droga z błota w błoto, most donikąd, strasząca okolicę remiza strażacka. Jest piękne boisko „Orlik”, na którym młodzież nie może pograć w piłkę. Jest potężny ośrodek zdrowia, gdzie nie przyjmują lekarze. Za to wyłącza się prąd aptekarce i zmusza ją do używania agregatu prądotwórczego. A do tego odbiera się najbiedniejszym dzieciom darmowe obiady.

 

Ale to są problemy, które powinny być rozwiązywane na gruncie lokalnej demokracji. Dlaczego Pan podjął się interwencji?
Jak się okazuje, mieszkańcy Koniecpola czują się bezradni. Od 25 lat zgłaszają się do mnie ludzie bezradni wobec wymiaru sprawiedliwości, którzy nie mogą uzyskać pomocy na policji, w prokuraturze czy sądzie.
Teraz mamy tysiące koniecpolan, którzy nie potrafią poradzić sobie z działającą tam demokracją. Widzą absurdy, widzą na co wydawane są pieniądze i odczuwają bezsilność. Więc dzwonią do mnie.

Skąd taka gorycz u koniecpolan?
Niemoc i rozczarowanie dotyka zarówno tych, którzy mieszkają na miejscu jak i tych, którzy z powodu biedy musieli wyemigrować. Łączy ich to, że wreszcie na Patriot24.net mogą poczytać i podyskutować o problemach swojego rodzinnego miasta.
Kluczowym problemem jest doprowadzenie do upadłości i dewastacji Fabryki Płyt Pilśniowych. Było to miejsce pracy kilkuset osób, czyli stablizacja finansowa kilkuset rodzin. Fabryka prosperowała znakomicie, miała rynki zbytu, fachowców i dobre produkty.
Ale w nowej rzeczywistości ten potencjał został zmarnowany. Nie ma znakomicie prosperującej fabryki z nowym inwestorem, tak jak to się dzieje w Mielcu, Szczecinku czy Żarach. Wysoko wykwalifikowani fachowcy siedzą w domach na bezrobotnym lub zostali zmuszeni do emigracji za chlebem. Pozostały straszące ruiny dawnej świetności i piękna willa wraz z posiadłością należąca do rodziny obecnego właściciela wywodzącego się przecież z tej społeczności. I dziwna uchwała zaproponowana przez burmistrza o wykupie 51 proc. Jak mówią związkowcy, uchwała jako bezprawna została wycofana przez wojewodę a zakład zamiast upaść i być kupiony przez inwestora strategicznego, straszy dalej.
W tej sytuacji ludzie czują się jeszcze bardziej rozgoryczeni. Liczyli na miejsca pracy a otrzymali jeszcze większy problem. Czyli rozczarowanie i całkowity już brak nadziei na inwestora i miejsca pracy.

Mówi się, że upadła i niszczejąca fabryka może zarabiać miliony. Chodzi o sprzedaż uprawnień do emisji CO2. Z tym, że nie zarabią na tym mieszkańcy ale właściciel.
Otrzymałem taką informację od mieszkańców. Będziemy tę sprawdzać i poinformujemy koniecpolan czy jest to prawda czy plotka.

Koniecpol ma szansę na miliony z Unii Europejskiej na budowę ośrodka wypoczynkowego nad zalewem. To szansa czy kolejny problem dla miasta?
Idealistycznie patrząc z punktu widzenia interesu Koniecpola to ogromna szansa. Ale przyglądając się dotychczasowej praktyce, może być to problem dla całego kraju.

Dlaczego?
Pamiętam, jak kilka tygodni temu Unia Europejska zablokowała miliardy dla Polski z powodu pojawiających się obaw o prawidłowość wydawanych pieniędzy. A co się stanie, jeśli i tej inwestycji w Koniecpolu Unia dokładnie się przyjrzy?

Czy może być to inwestycja niepokojąca dla Unii?
Kilka tygodni temu burmistrz Józef Kałuża twierdził, że jego rodzina nie ma żadnych gruntów w obrębie tej planowanej inwestycji. Kiedy dziennikarze to sprawdzili, okazało się że jego syn ma tam działkę o powierzchni 790 metrów kwadratowych.
Całość ma stanąć obok ośrodka zdrowia, który został wyposażony za unijne pieniądze a nie służy mieszkańcom. Jeśli zostanie to wybudowane tak jak remiza strażacka, gdzie tylko święty Florian jest gotowy do działania to można mieć obawy czy Koniecpol pod rządami burmistrza Józefa Kałuży jest w stanie należycie wydać te pieniądze.
Ewentualna porażka może się odbić negatywnie na innych europejskich inwestycjach w Polsce. Trzeba mieć tego świadomość.

Koniecpol w ostatnich dniach stał się bardzo sławny. Po Pana interwencji najbiedniejsze dzieci znów dostały bezpłatne posiłki. Lada moment ma być udostępniony dzieciom i młodzieży „Orlik”. Jakie jeszcze działania Pan planuje?
O tym, co mogę jeszcze dla Koniecpola zrobić chcę osobiście porozmawiać z mieszkańcami. Chcę przyjechać do Koniecpola we wtorek 19 lutego po południu. Dokładne miejsce i godzinę podam na portalu Patriot24.net najpóźniej w poniedziałek.
Bardzo zależy mi, by usłyszeć od mieszkańców to, co mogę dla nich zrobić. Chcę, by przestali się bać mówić o swoich problemach.

Dziękuję za rozmowę.

źródło http://www.patriot24.net/

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz