Bitwa pod Koniecpolem 1708

Bitwa koniecpolska
21 listopada 1708r.

W 1696 roku umarł Jan III Sobieski. Część szlachty opowiedziała za francuskim księciem Franciszkiem Conti (sypnął obficie groszem), a część za Fryderykiem Augustem Wettynem (podarki jego były znaczne). Królem ogłoszono Contiego, który za późno przybył do Polski i nie przejął władzy. Zrobił to Fryderyk August, który koronował się w Krakowie w 1697r. jako August II. Na pierwszym miejscu stawiał własne interesy dynastyczne, a Polska była dla niego tylko narzędziem do zdobycia czołowej pozycji w Europie. Dążył do zamiany Inflant i Estonii w dziedziczną posiadłość swej dynastii. Porozumiał się w tym celu z Rosją i Danią przeciw Szwecji. Wciągnęło to Polskę w długotrwałą i wyniszczającą wojnę północną (1700-21). W 1702r. Karol XII, król szwedzki ze swoją armią wkroczył na ziemie Rzeczypospolitej. Zajął Warszawę nie napotykając oporu, pod Kliszowem pokonał armię polsko-saską, zajął Kraków i Saksonię. Uzyskał poparcie części szlachty (konfederacja warszawska), która wysunęła swojego kandydata do tronu – Stanisława Leszczyńskiego. Wkrótce zdetronizowali Augusta II i wprowadzili na tron swojego przedstawiciela. Leszczyński w 1705r. podpisał traktat z Karolem XII, który podporządkowywał Rzeczpospolitą Szwecji. Przeciwko tym koncepcjom, w obronie Augusta II zawiązała się anty szwedzka konfederacja sandomierska, która weszła w układ z carem Piotrem I, wypowiadając wojnę Szwecji. Po klęsce pod Wschową 13 lutego 1706 r. August II został zmuszony do abdykacji.

Następnie Karol XII postanowił rozprawić się z Rosją. Jednak car Piotr I Wielki cofał się bez walki. W 1708r. Szwedzi skierowali się na Ukrainę, ale nie otrzymali spodziewanego wsparcia od Mazepy a Rosjanie opanowali tam strategiczne twierdze. Nie mogli spodziewać się posiłków z Inflant. W tej sytuacji jedyną nadzieją na wsparcie była pomoc wojsk Leszczyńskiego. Mogło to być możliwe po rozprawieniu się z wojskami konfederacji sandomierskiej. Latem 1708 r. toczyły się walki w Kieleckiem i Sandomierskiem. Działania podjazdowe rujnowały kraj, mnożyły nędzę ludności. W październiku pod wpływem niekorzystnej sytuacji Karola XII Leszczyński przystąpił do zdecydowanego działania i próby marszu na Ukrainę. Z częścią swoich wojsk ruszył na Podlasie. Resztę pod dowództwem Potockiego i Śmigielskiego, w sumie 12 tysięcy żołnierzy, wysłał do rozbicia oddziałów Rybińskiego stacjonujących pod Koniecpolem, a następnie do opanowania Małopolski. Potem grupy miały się połączyć i pomaszerować na pomoc Karolowi XII.

Hetman wielki koronny Adam Sieniawski, dowódca wojsk konfederacji sandomierskiej , stacjonował z wojskami kwarcianymi we Lwowie. W związku z zaistniałą sytuacją wysłał więcej wojska do województwa krakowskiego i sandomierskiego, by uniemożliwić działania stronników Stanisława Leszczynskiego. Rybiński otrzymał wsparcie. Przyłączył do niego Pociej przyprowadzając kilkadziesiąt chorągwi litewskich, tych które nie opowiedziały się za Szwedami. W październiku oddziały Rybińskiego, Pocieja i 600 piechurów z garnizonu krakowskiego rozłożyły się obozem pod Koniecpolem. Stacjonowali tu przez kilka tygodni. Wojsko nie stało jednak w polu, ale w pobliskich miejscowościach. Piechota, rajtaria i dragonia w Koniecpolu, prawe skrzydło w Radoszewnicy, lewe w Podlesiu, a przednia straż pod dowództwem Garbowickiego w Luborczy. Trudno sobie wyobrazić większe nieszczęście dla tej okolicy. Wojsko rabowało wszystko, nie tylko tym miejscowym, ale okolicznym parafiom także. Innego zaopatrzenia nie było. W okolicznych wsiach tylko „niebo i ziemię zostawili”.

W drugiej połowie listopada grupa Potockiego i Śmigielskiego, pozostawiwszy tabory pod Łaskiem, szybkim marszem ruszyła w kierunku Koniecpola. Podjazdy Rybińskiego doniosły 20 listopada, że wojska zwolenników Leszczyńskiego osiągnęły miejscowość Żytno. Wieczorem tego dnia Rybiński wyprowadził wojsko przed miasto i ustawił je w szyku bojowym. Ich liczba odpowiadała sile oddziałów nieprzyjaciela, wynosiła około 10 000 ludzi.

W pierwszej linii stanęła w środku szyku piechota, po jej bokach dragonia i arkebuzeria. Na skrzydłach stanęła jazda. Drugą linię stanowiły oddziały jazdy. Zgodnie ze staropolską sztuka wojenną wydzielono 10 chorągwi konnicy jako odwód. Dokładny skład wojsk znamy na podstawie komputów wojska koronnego z obozu w Zakrzówku z dn. 20.X.1708 roku. Wyglądał on następująco:

    Rybiński – 5600 ludzi w tym:

  • 31 chorągwi pancernych w sile 2320 koni,
  • 16 chorągwi lekkich w sile 1170 koni,
  • 4 kornety arkebuzerii w sile 360 koni,
  • 1 regiment dragonii – 800 porcji,
  • 1 regiment pieszy płk. Sosnowskiego -1200 porcji
      • Pociej:

      • 9 chorągwi pancernych w sile 700 koni,
      • 1 chorągiew lekka 50 -100 koni(?),
      • 40 chorągwi jazdy litewskiej.
    • Nie podano ilości dział.

       

      Przed frontem szyku znajdował się suchy głęboki rów, który zasłaniał również prawe skrzydło szyku. W ten sposób starano się wykorzystać ukształtowanie terenu.

      Wojsko konfederatów Rybińskiego stało w szyku bojowym przez cała noc wypatrując nieprzyjaciela. Ten nadciągnął pod Koniecpol następnego dnia, 21 listopada w środę, w Dzień Ofiarowania Najświętszej Marii Panny, o godzinie 10. Stanął w odległości 2 km od pozycji konfederatów zasłonięty wzgórzami. Rozpoczęły się próby przeciągnięcia przeciwnika na swoją stronę. Jedne źródła podają, że Rybiński kilka razy posłów do wojewody kijowskiego Józefa Potockiego posyłał z propozycją, by ten odstąpił Szwedów, by dla dobra ojczyzny nie rozlewać bratniej krwi, ale się zjednoczyć. Ale, że Potockiemu „szło o buławę i o honor”, więc odpowiedź była negatywna. Inni piszą, że Rybiński nie pozwolił zbliżyć się posłowi (by nie rozpoznał jego szyków) i kazał go zatrzymać w pewnej odległości. Poseł ten próbował skłonić wojsko konfederatów do poddania się i przejścia na stronę Leszczyńskiego. Spotkał się ze stanowczą odmową.

      Józef Potocki około godziny 13 wydał rozkaz do natarcia. I tak dla prywaty uderzono w kotły wojenne dając sygnał do bitwy. Jego oddziały wyszły zza wzgórza uszykowane w trzy linie: w pierwszej – w środku dragonia, po obydwu stronach w linii artyleria, w drugiej – w środku dragonia, na skrzydle lewym jazda płk Grudzińskiego, na prawym 40 chorągwi płk Dobrosławskiego, w trzeciej linii – jazda Potockiego.

      Oddziały dragonii i rajtarii, złożone były przeważnie z zwerbowanych do wojska Leszczyńskiego cudzoziemców. W trzeciej linii szły chorągwie jazdy, w której służyli Polacy. W sumie oddziały Potockiego liczyły około 12000 żołnierzy. Zbliżyły się do pozycji Rybińskiego i z impetem ruszyły do ataku. Rajtaria i dragonia Potockiego natarły na piechotę płk. Sosnowskiego stojącego w środku szyku. Jej silny ogień zatrzymał ich i zmusił do cofnięcia się. Atak na prawe skrzydło armii, na 40 chorągwi litewskich pod dowództwem Ludwika Pocieja przyniósł jednak sukces. Skrzydło zostało złamane, jazda litewska rzuciła się do ucieczki. Śmigielski gonił Litwinów aż do miasta i przed cmentarzem zlikwidował. Natomiast oddziały Grudzińskiego wyparły oddziały Pocieja w kierunku Pilicy, gdzie wielu zginęło lub się potopiło. Tylko 5 chorągwi z oddziałów Pocieja pozostało na placu boju i osłoniło środek szyku. Oddziały Grudzińskiego i Śmigielskiego wyszły na tyły wojsk Rybińskiego.

      Sytuacja na lewym skrzydle Rybińskiego wyglądała podobnie, szyk załamał się pod atakiem chorągwi Dobrosołowskiego. Jednak na ścigającego nieprzyjaciela uderzyły z boku chorągwie arkebuzerii Rybińskiego i rozbiły go. Następnie wraz z powracającymi oddziałami jazdy rozpoczęły pościg za wrogiem, wpadając na stanowiska artylerii nieprzyjacielskiej. Jednocześnie uderzyło całe centrum Rybińskiego – piechota, dragonia i arkebuzeria. Odpowiedzią Potockiego był atak z dwóch stron na oddziały Rybińskiego, który jednak nie stracił głowy. Umiejętnie wykorzystując artylerię przeprowadził atak na obydwie grupy wojsk Potockiego. Decydującym manewrem o losach bitwy było natarcie jazdy Rybińskiego, która obeszła skrzydło grupy dowodzonej przez Potockiego a następnie rozbiła je. Oddziały Potockiego rzuciły się do ucieczki, a w ślad za nimi oddziały dowodzone przez Śmigielskiego i Dobrosławskiego. Jazda Rybińskiego ścigała ich na przestrzeni 15 km, zabijając wielu stronników Leszczyńskiego.

      Bitwa skończyła się o godzinie 16 całkowitym pogromem wojsk stronników Leszczyńskiego. Ich straty wyniosły około 380 ludzi zabitych w bezpośredniej walce oraz około 1000 wyciętych podczas pościgu. Dragonia i rajtaria cudzoziemska zostały prawie zupełnie wycięte lub wzięte do niewoli. Liczbę jeńców oszacowano na 2000. Józef Potocki uciekł do Radomska w towarzystwie 300 dragonów, reszta uległa rozproszeniu. Zdobyto 4 działa i 4 moździerze ze znacznym zapasem amunicji – głównie kartaczy. Dwie nowe armaty, niedawno ulane w Gdańsku, z herbami wojewody kijowskiego, otrzymał pułkownik Sosnowski, który wyróżnił się w tej walce dowodząc piechotą.

      Straty wojsk Rybińskiego wyniosły ponad 200 ludzi. W sumie zginęło w bitwie koniecpolskiej ponad 1580 osób. Niektóre źródła mówią o dwóch tysiącach. Otwinowski stwierdził, że zostali pochowani w trzech mogiłach, przy salwach ze zdobycznych działek . Jedna z nich na pewno była na Jagodziu. Szczątki z tej mogiły zostały przewiezione na cmentarz w Koniecpolu przy obecnej ulicy Mickiewicza. /Patrz artykuł na stronie pt. „Bitwa 1708 roku – trzy mogiły” Leszka Skórkowskiego/. O lokalizacji pozostałych mogił, dziś po 299 latach, możemy się tylko domyślać. Powinny by tam gdzie ofiar było najwięcej – w rejonie cmentarza i na wysokości Starego Koniecpola. Pozostają jeszcze drogi ucieczki na których zginęło około 1000 osób. Czy złożono ich w tych trzech mogiłach??? To jest raczej mało prawdopodobne. Zapewne pochowano ich przy szlaku swojej ostatniej drogi.

      Nazajutrz po bitwie Rybiński rozkazał kontynuować pościg za rozbitym nieprzyjacielem jeździe płk. Popławskiego. Sam na czele swoich wojsk ruszył spod Koniecpola do województwa sieradzkiego, gdzie rozłożył się na odpoczynek w okolicach Brzeźnicy. Chorągwie litewskie Pocieja udały się w Lubelskie.

      Klęska stronników szwedzkich Potockiego i Śmigielskiego sprawiła, że szlachta małopolska straciła ochotę do poparcia Leszczyńskiego. Siły stronników szwedzkich poniosły znaczne straty i nie udało im się połączyć. Król szwedzki Karol XII nie mógł liczyć na posiłki z Polski. Bratobójcze walki trwały niestety jeszcze długo, ginęli ludzie, płonęły chaty, kraj chylił się ku upadkowi, sąsiedzi rośli w siłę i dyktowali Rzeczposplolitej swoje warunki… Jak to się skończyło w przyszłości wiemy wszyscy – pierwszym, drugim i trzecim rozbiorem Polski.

      Jerzy Zakrzewski
      źródło: http://tpk-koniecpol.strefa.pl

       

Share This:

Comments

comments

Dodaj komentarz