Burmistrz Koniecpola zostaje

Nie udało się referendum w sprawie odwołania burmistrza i radnych Koniecpola. Wprawdzie frekwencja wyniosła ponad 25 proc., ale to za mało, by głosowanie było ważne.

Grupa mieszkańców Koniecpola uznała, że 19 lat rządów Józefa Kałuży na stanowisku burmistrza to zdecydowanie za dużo, bo źle rządzi, mieszkańców ma za nic, a każdego, kto ma inne zdanie, próbuje zastraszyć. Inicjatorzy referendum chcieli też odwołać radnych, bo – ich zdaniem – zamiast kierować się dobrem wyborców, działają pod dyktando burmistrza. Przeciwnicy burmistrza nawoływali więc, by iść na referendum, bo „władza to służba, a nie panowanie”. Zwolennicy jednak przekonywali, że lepiej zostać w domu, bo udział w referendum to ośmieszanie Koniecpola.

W niedzielę sprawa się rozstrzygnęła. Do urn poszło ponad 25 proc. dorosłych mieszkańców gminy – więcej niż w Częstochowie w listopadzie 2009 r., gdy odwołany został prezydent Tadeusz Wrona (21,32 proc.) czy w Łodzi w 2010 r., gdy posadę prezydenta stracił tam Jerzy Kropiwnicki. Aby koniecpolskie referendum było ważne, potrzeba było jednak ponad 31,1 proc. frekwencji, bo zgodnie z prawem w referendum musi wziąć udział trzy piąte tych, którzy burmistrza czy radę wybierali. Okazało się, że do odwołania burmistrza Józefa Kałuży zabrakło 512 głosów, do odwołania rady miejskiej – 508. Za odwołaniem Kałuży głosowały 2302 osoby, przeciw – 58. W przypadku rady za jej odwołaniem było 1973 wyborców, przeciwko – 102.

źródło http://czestochowa.gazeta.pl/

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz