O tym jak Koniecpol zainteresował Rutkowskiego

– W Koniecpolu niegospodarność i chybione inwestycje widać gołym okiem. Dlaczego więc burmistrz dostaje kolejne miliony, tym razem z Europy – pytał Krzysztof Rutkowski podczas konferencji prasowej pt. „Nieporadność, głupota czy dobry interes? Na co wydaje miliony burmistrz Koniecpola?”

Komisja Europejska odebrała dotacje Gliwicom, gdyż jej zdaniem dofinansowanie nierentownego projektu to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Zarząd Województwa Śląskiego przyznał więc zwolnione środki dla projektu z Koniecpola.

I to może być skandal, w wyniku którego Polska ośmieszy się przed Europą! Da też argumenty wszystkim, którzy twierdzą, że nie należą się Polsce zbyt wysokie dotacje.

W Koniecpolu niegospodarność i chybione inwestycje widać gołym okiem. Jest most donikąd, otwiera się drogę, która prowadzi z błota do błota i Orlika, na którym nikt nie gra. Dlaczego więc to właśnie miasto zostało premiowane pomocą?

 

Koniecpol „podbija” Europę
Prezydent Gliwic zaplanował budowę ogromnej hali sportowo-widowiskowej. Bardziej okazałej, niż pobliski, katowicki Spodek. Bruksela przyjrzała się planom i stwierdziła, że inwestycja będzie nierentowna, w związku z czym cofnięte zostało 141 mln zł dotacji. Pieniądze rozdysponowano pomiędzy innymi miastami. Dostał je między innymi Koniecpol. Miasto, które nie liczyło się w wyścigu po pomoc.

– Pominęliśmy lepiej oceniane wnioski, gdyż Koniecpol znalazł się w trudnej sytuacji. Nieoczekiwanie stracił ośrodek kulturalno-wypoczynkowy, gdy rodzina Koniecpolskich odzyskała zarekwirowany pałac, w którym mieścił się dom kultury, a otaczały go tereny rekreacyjne – uzasadnił decyzję o przyznaniu wsparcia Zarząd Województwa Śląskiego.

Unijne pieniądze sfinansować mają między innymi stworzenie nowego miejsca wypoczynku wokół zalewu w Koniecpolu. Powstać ma tam basen i dom kultury.

Patrząc jednak na to, jak wyglądają inwestycje w mieście, można mieć obawy, że środki unijne zostaną zmarnowane, a wszyscy najemy się wstydu. Burmistrzowi zdarzyło się bowiem otwierać coś, co nie działa. Albo natychmiast po otwarciu było zamykane. Rozpoczęte inwestycje przerywano i do dzisiaj niszczeją.

Ośrodek zdrowia, most, droga… Śmiechu warte
Koniecpol liczy nieco ponad sześć tysięcy mieszkańców. W jakim celu zbudowano tam duży ośrodek zdrowia?

Inwestycja kosztowała niezbyt bogatą gminę 9 milionów 200 tysięcy złotych. Powstał ośrodek, który świeci pustkami. Prawie nikt się w nim nie leczy. Lekarzy jest, jak na lekarstwo. Kiedy tam byliśmy przyjmował jeden.

– Może przerobimy część na żłobek – zastanawia się burmistrz Józef Kałuża w rozmowie z nami.

Tymczasem ośrodek wyłączył prąd aptekarce, która postanowiła tam tworzyć miejsca pracy. Kobieta od grudnia ub. roku „jedzie” na agregacie prądotwórczym. To skutek braku woli porozumienia z nią.

Z drugiej strony, od stycznia tego roku cofnięte zostało dofinansowanie na zupy dla najbiedniejszych dzieci w szkołach. Był problem ze sfinansowaniem miejskiego ogrzewania.

Niegospodarność i brak logiki w wydawaniu publicznych funduszy widać na przykładzie mostu przy ulicy Rzecznej. Ładny, nowoczesny, tylko zupełnie bez sensu. Prowadzi w pole. Ulica do dzisiaj pozostaje ślepa i zamknięta dla ruchu. Zabrakło pieniędzy na jej budowę.

Pieniędzy nie starczyło też na dokończenie remizy ochotniczej straży pożarnej. Gotowy jest jedynie święty Florian.

– Prace wstrzymano kilka lat temu – poinformował naczelnik OSP w Koniecpolu. – Cały czas są obietnice, że ruszą, ale nic się nie dzieje.

Droga z błota w błoto
Droga Pękowiec-Piaski od lat wymagała naprawy. Wiosną i jesienią zamieniała się w grzęzawisko. Mieszkańcy ucieszyli się zatem, kiedy usłyszeli, że zostanie na niej wylany asfalt.

I został, ale tylko na kawałku w środku. Zarówno jej początek, jak i koniec nadal wołają o pomstę do nieba.

Burmistrz i radni zrobili otwarcie tego kawałka. Były toasty i szampan – śmieją się ludzie. – Ale po co otwierać, jak coś jest niedokończone?

– Dlaczego na końcu drogi, którą pan otwiera jest w błoto? Dlaczego nie łączy się uczęszczaną drogą asfaltową? Brakuje jakieś 100 metrów łącznika – pytamy

– To błoto należy do powiatu, nie do mnie. To nie moja sprawa – ucina burmistrz.

Równie niezrozumiałe i śmieszne dla obserwatorów było otwarcie kompleksu boisk sportowych przy Zespole Szkół nr 2.

Piękne, huczne, z przemówieniami. Pomylili się jednak ci, którzy pomyśleli, że za chwilę będą mogli tam grać w piłkę. Orlika natychmiast po otwarciu zamknięto

– Na boisko patrzymy tylko przez siatkę – skarżą się uczniowie. NIkt tam w piłkę nie gra!

Budżet państwa zapłacił za obiekt 467 tys. złotych. Samorząd Województwa Śląskiego 328 tysięcy. Gmina Koniecpol 200 tys. 162 złote. Orlik jest zamknięty.

– Zamiast na wszystkie chybione inwestycje, albo nawet na kompleks wypoczynkowy obok zalewu lepiej wybudować łącznik między salą gimnastyczną a szkołą – argumentują rodzice.
– To dwa oddzielne budynki. Zimą, po gimnastyce spocone dzieci muszą iść po mrozie. Nie możemy się doczekać tej budowy. Od lat nam ją obiecują.

Zakłady Płyt Pilśniowych w Koniecpolu – jaka piękna katastrofa!
Sztandarowym przykładem niegospodarności w Koniecpolu jest upadek Koniecpolskich Zakładów Płyt Pilśniowych.

Ten doskonale prosperujący niegdyś zakład, który swoją produkcję wysyłał na cały świat popadł w ruinę. Był rozkradany, jego władze wyprowadzały ze spółki pieniądze. Afera goniła aferę. Zapadły skazujące wyroki sądowe.

– Pozwolono mu upaść – grzmi Robert Karoński, lokalny związkowiec. – Była szansa na jego uratowanie. Znalazł się inwestor, ale wskutek działań burmistrza, inwestor się wycofał.

Okazuje się, że burmistrz zwołał nadzwyczajną sesję rady miejskiej. Część radnych nie została o niej powiadomiona, jak mówią w rozmowie z nami.

Na tej sesji burmistrz przeforsował uchwałę o zakupie przez gminę 51 procent udziałów w zdewastowanej fabryce. Ta uchwała, jak się później okazało była bezprawna. Zakwestionował ją wojewoda.

– Ale uniemożliwiła sprzedaż fabryki inwestorowi. Bo zamiast upadłości natychmiastowej, doszło na mocy tej miejskiej uchwały do upadłości układowej. Dokument z rady miejskiej, choć bezprawny, zadziałał na szkodę całego miasta i ludzi, którzy mogli w tej fabryce teraz pracować pod zarządem nowego inwestora – tłumaczy Robert Karoński.

Kiedy pojawiliśmy się w Koniecpolu, zaczęliśmy pytać o to, jakim gospodarzem jest burmistrz, jak ludzie oceniają gospodarność władz najpierw widzieliśmy uśmiechy.

Zero komentarzy. Nikt nie chciał się wypowiadać. Ludzie byli zrezygnowani. Niektórzy się bali. Powoli jednak zaczęli się otwierać. W zmiany jednak nie wierzyli, chociaż mocno im kibicowali.

– Napiszcie, może coś to da i dla wszystkich będzie z korzyścią – usłyszeliśmy od jednego z radnych.

Do akcji wkracza… Rutkowski
Pomoc w rozliczeniu nieprawidłowości obiecał… Krzysztof Rutkowski. Zorganizował w tym celu konferencję prasową w Częstochowie. Zapowiedział następne.

Jego biuro ma tropić i sprawdzać wszelkie wątki i poszlaki. Patrzeć na ręce władzy. Rozliczać wydatki i decyzje. Piętnować głupotę i niegospodarność w Koniecpolu

– Pomogę wam – obiecał Rutkowski obecnym na spotkaniu mieszkańcom Koniecpola. – Uważam, że wydatkom w tej gminie powinna dokładnie przyjrzeć się w pierwszej kolejności Najwyższa Izba Kontroli.

Burmistrz miasta nie ma sobie nic do zarzucenia. Władzy ma już jednak dosyć. Jak mówi, „nasłużył się społeczeństwu”. Swoją funkcję pełni od osiemnastu lat i nie będzie kandydował w następnych wyborach.

źródło: http://www.patriot24.net/

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz