Od pół roku nie mają wody, teraz wszystko zamarza. Zostały beczki i rzeka

Spełniły się najgorsze obawy burmistrza Koniecpola. Przyszła zima i półtora tysiąca mieszkańców pozostaje bez wody. – Nic byśmy nie zrobili bez strażaków – mówią. Burmistrz pomocy szukał u premierów Polski i Chin.

– Ani wyprać, ani ugotować, a gdzie tu jeszcze gadzinę napoić? Krowa nie obejdzie się jednym wiadrem, potrzebuje dziennie 40 litrów. Trzeba się wyprowadzić albo w rzece myć – mówi pani Janina z Łysakowa.

 

– Nic byśmy nie zrobili bez strażaków. Przyjeżdżają, kiedy tylko trzeba – dodaje Danuta Caban z Zaroga.

Tak jest już pół roku w gminie Koniecpol pod Częstochową. Od sierpnia, kiedy wyschły studnie, zmieniła się tylko liczba wsi bez wody. Było 13, jest 17. W sumie około 1,5 tys. ludzi. I coraz trudniej im pomagać. Zamarzają zawory w wozach bojowych, więc strażacy muszą wozić wodę w 25-litrowych baniakach. Oznacza to więcej pracy i więcej kursów. – Ręce marzną, ale ludzie muszą pić – mówi Robert Pośpiech z Ochotniczej Straży Pożarnej w Koniecpolu.

Końca problemów nie widać, bo śniegu spadło tyle co na lekarstwo. – Będzie susza na wiosnę – przewiduje Ryszard Suliga, burmistrz Koniecpola. A wiosną woda potrzebna jest jeszcze do podlewania pól i ogrodów.

Na razie ludzie nie płacą za wodę

Problem może rozwiązać tylko budowa wodociągu. Suliga zwracał się o wsparcie finansowe do wojewody śląskiego i premier RP – poprzedniej i obecnej. – Mamy pismo [od Beaty Szydło – red.], że to dla niej priorytet, że nie wyobraża sobie takiej sytuacji, ale pomocy nadal nie otrzymaliśmy – mówi Suliga.

Mieszkańcy próbowali zaradzić, kwestując na wodociągi w trakcie ubiegłorocznych dożynek w Koniecpolu. Zebrali 7 tys. zł.

Nadzieję dali Chińczycy – w listopadzie zeszłego roku w Koniecpolu gościła delegacja Instytutu Polsko-Chińskiego z doradcą premiera Chin na czele, oglądali tereny inwestycyjne. Gdyby wybudowali tam przedsiębiorstwa, związane z energią odnawialną, musieliby uzbroić teren, czyli dołożyć się do budowy wodociągów. Ale na razie w temacie cisza.

Wstępny kosztorys budowy wodociągów opiewa na 14 mln zł. Póki co pieniądze pochłania dowożenie wody. Pół roku akcji kosztowało już 350 tys. zł. Finansują ją po części ministerstwo cyfryzacji, starostwo powiatowe i gmina.

Mieszkańcy koniecpolskich wsi jeszcze nie muszą płacić za wodę.

źródło tvn24.pl

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz