Stuletni dworzec w Żelisławicach zostanie zburzony

Kolej pozbywa się zbędnych budynków, które straszą wyglądem. Jeden znajduje się w naszym powiecie, w Żelisławicach. Nie powiodły się próby jego sprzedaży, gmina też go nie chciała, została rozbiórka.

Nieczynny od co najmniej 15 lat, 104-letni dworzec w Żelisławicach, leżący przy linii kolejowej numer 61 Częstochowa – Kielce, zostanie w przyszłym roku rozebrany. Taką decyzję podjęła spółka Polskie Koleje Państwowe.

TRZY DWORCE DO ZBURZENIA W WOJEWÓDZTWIE

Na terenie województwa świętokrzyskiego Polskie Koleje Państwowe planują do rozbiórki w przyszłym roku trzy zbędne dworce: w Kunowie (powiat ostrowiecki), Rudzie Białaczowskiej (powiat konecki) oraz Żelisławicach w powiecie włoszczowskim. Pasażerowie protestują.

„Wyburzanie zabytkowych obiektów jest nie na miejscu, są one skarbami kultury i jako takie powinny podlegać ochronie. Obiekt dworcowy w Żelisławicach nie jest duży i koszty jego utrzymania nie obciążą w sposób znaczący finansów gminy Secemin” – napisał do nas w e-mailu pasażer Tadeusz W.

„Na terenie województwa świętokrzyskiego na linii herbsko – kieleckiej znajdują się także inne tego typu obiekty: dworzec w Ludyni bliźniaczy do obiektu w Żelisławicach, oraz znacznie większy obiekt we Włoszczowie. Co z ich losem?” – martwi się pan Tadeusz.

100-LETNI BUDYNEK WYBUDOWANY PRZEZ NIEMCÓW

Dworzec w Żelisławicach powstał w 1910 roku. Budynek ten nie widnieje ani w rejestrze, ani w ewidencji zabytków wojewódzkiego konserwatora. – Najstarsi mieszkańcy opowiadają, że wybudowany był za Niemców – potwierdza Janusz Bartyzel, radny gminy Secemin, pochodzący z Żelisławiczek (wioski obok Żelisławic).

W internecie można znaleźć informacje, że w okresie I wojny światowej posuwające się na wschód wojska niemieckie przebudowały szlak na kolei herbsko-kieleckiej. 26 lutego 1911 roku oddano do użytkowania linię szerokotorową z Kielc do Częstochowy.

OSTATNI LOKATORZY SIĘ WYPROWADZILI

– Dworzec ten jest nieczynny od co najmniej 15 lat – twierdzi Janusz Bartyzel. – Jest zabity dechami, szyby są powybijane. Jakieś dwa, trzy lata temu wyeksmitowano stąd ostatnich lokatorów – przypomina radny.

– Nie pamiętam dokładnie, od kiedy dworzec w Żelisławicach jest zamknięty, ale kiedy jeszcze był czynny, to był w złym stanie technicznym, a poczekalnia zdewastowana z licznymi graffiti na ścianach. Wtedy mieszkały w nim rodziny pracowników kolei – opowiada wójt Secemina Sławomir Krzysztofik.

– Z czasem zlikwidowano kasę i obiektu nikt nie nadzorował. Dlatego, żeby zapobiec dewastacji dworca, budynek zamknięto. To, że stan budynku jest zły, świadczy choćby fakt, że dotychczasowi lokatorzy wyprowadzili się z niego – dodaje wójt Secemina.

GMINA NIE CHCIAŁA PRZEJĄĆ BUDYNKU

W 2012 roku spółka Polskie Koleje Państwowe zwróciła się do gminy Secemin z zapytaniem, czy nie byłaby zainteresowana przejęciem budynku dworca. Gmina się nie zgodziła. – Budynek dworca wymaga kapitalnego remontu, na który potrzeba co najmniej 200 tysięcy złotych. PKP chce, żeby utrzymywać poczekalnię dla podróżnych, ale bez nadzoru (kasa nieczynna). Można sobie tylko wyobrazić, jakby wyglądała po kilku miesiącach – mówi wójt Krzysztofik. Wystarczy zajrzeć przez wybite okno, jak wygląda ta poczekalni dzisiaj…

– Roczne koszty utrzymania budynku dworca w Żelisławicach wynoszą około 4,5 tysiąca złotych. Z uwagi na zły stan techniczny budynku, podjęto decyzję o jego rozbiórce, która została zaplanowana na 2015 rok. Należy zaznaczyć, że samorząd nie wyraził zainteresowania przejęciem obiektu – informuje Aleksandra Dąbek z Biura Prasowego Polskich Kolei Państwowych S.A. w Warszawie.

– Na terenie województwa świętokrzyskiego do rozbiórki przewidziano również dworce w Kunowie i Rudzie Białaczowskiej. Dworzec w Ludyni (w gminie Krasocin – przyp. red) planujemy przekazać lokalnemu samorządowi. W ramach programu „Dworzec na własność” planujemy natomiast sprzedaż dworca Dębska Wola – wyjaśnia Aleksandra Dąbek.

PROŚBA O WIATĘ PERONOWĄ

W listopadzie 2013 roku wójt gminy Secemin wystąpił do Polskich Kolei Państwowych o postawienie wiaty peronowej (między dworcem a pierwszym peronem) dla podróżnych, którzy oczekują na przyjazd pociągu. – W lutym tego roku ponowiłem prośbę, ale do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi – twierdzi Sławomir Krzysztofik. Jak się dowiedzieliśmy, ze stacji w Żelisławicach korzystają najczęściej mieszkańcy dojeżdżający do pracy w Koniecpolu i Częstochowie.

– Budowa wiaty nie była uwzględniona podczas rewitalizacji linii kolejowej, prowadzonej przez zarządcę infrastruktury kolejowej – PKP Polskie Linie Kolejowe. W trakcie realizacji tej inwestycji odbyło się również spotkanie w tej sprawie z wójtem gminy Secemin – tłumaczy Aleksandra Dąbek z Biura Prasowego Polskich Kolei Państwowych.

GMINA CHCE DROGĘ OD KOLEI

Sławomir Krzysztofik wystąpił do Polskich Kolei Państwowych z kolejnym pismem. Tym razem chodzi o przekazanie gminie około 400 metrów drogi biegnącej obok dworca, łączącej Międzylesie z Żelisławiczkami. Ta droga jest w bardzo złym stanie technicznym, a gmina nie może jej remontować, bo nie jest właścicielem.

– Czekamy na odpowiedź i w przypadku takiej zgody, bardziej zasadne byłoby przeznaczyć pieniądze gminy na remont tej drogi, z której korzysta wielu mieszkańców – uważa wójt Secemina. – Pismo w sprawie przejęcia drogi nie wpłynęło jeszcze do PKP S.A. – twierdzi Aleksandra Dąbek.

A MOŻE KUPI PRYWATNY PODMIOT?

– Jeśli PKP nie są zainteresowane dworcami z przyczyn ekonomicznych, gmina też nie (ma wiele dużo ważniejszych wydatków), kolej może zwrócić się do prywatnych podmiotów, aby tylko nie powtórzył się taki scenariusz, jak w przypadku zabytkowego dworu z 1752 roku w Seceminie, który został wyburzony w 1975 roku, bo właścicieli wypędzono, a nikt go nie remontował – zauważa wójt Krzysztofik.

Dowiedzieliśmy się, że Polskie Koleje Państwowe próbowały sprzedać żelisławicki dworzec, jednak próby te nie powiodły się i teraz została tylko rozbiórka.

źródło http://www.echodnia.eu/

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz