Znamy losy pałacu w Koniecpolu

Ledwo odzyskał, a już chce sprzedać. Nowy właściciel kompleksu pałacowego w Koniecpolu wystawił go w internecie za 3,5 mln zł. Dotychczasowy gospodarz – urząd miasta nie ma tylu pieniędzy. Na dodatek włożył wcześniej miliony w remont i wyposażenie. – Czujemy się skrzywdzeni – nie kryją samorządowcy.

Pałac znajduje się na terenie rozległego parku. Mieści ośrodek kultury i rekreacji. Posiadłość do wojny należała do rodziny Potockich. Potem przejęła ją nowa władza. Zniszczony gmach odbudowano, a przy nim powstała letnia pływalnia, pawilon hotelowy, amfiteatr.

Przedstawiciele Potockich odwiedzili dawne włości na początku lat 90., kiedy w pałacu odbył się zjazd członków rodu. Byli zachwyceni stanem obiektu. – Zapowiadali, że nie będą zabiegać o zwrot – mówił ówczesny dyrektor ośrodka.

Ale w 2004 r. o majątek upomniał się z Paryża Paweł Potocki. – Jest wnukiem brata ostatniego właściciela – mówi wiceburmistrz Koniecpola Janusz Stypka. Wtedy marszałek województwa śląskiego przyznał gminie prawo do użytkowanego pałacu, należącego formalnie do skarbu państwa. Prawnicy Potockich zaskarżyli tę decyzję, bo ich zdaniem pałac z dziesięciohektarowym parkiem nie podlegał reformie rolnej – nie był obszarem rolnym, a mieszkaniem z ogrodem. Ministerstwo podtrzymało decyzję województwa, więc prawnicy poskarżyli się do NSA. Ten stanął po stronie spadkobiercy, odsyłając decyzję do poprawki. Ostatecznie racje Potockich uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. 13 kwietnia orzekł, że państwo było nieprawnym użytkownikiem majątku, który powinien wrócić do właścicieli.

– Nie lekceważymy prawa, ale ten wyrok nas skrzywdził – nie kryje wiceburmistrz Stypka. – To nie my wywołaliśmy II wojnę światową, nie my przeprowadzaliśmy reformę rolną. Za to miasto i koniecpolskie zakłady odbudowały i urządziły pałac. Dziś nowy właściciel odmawia mieszkańcom nawet prawa korzystania z pływalni.

Już rozpoczęła się wyprowadzka ośrodka kultury i rekreacji. Trafi do budowanej strażnicy OSP, gdzie jest duża sala widowiskowa. Władze Koniecpola czują się jednak oszukane. – Kilka lat temu adwokaci zapewniali, że nowy właściciel jest otwarty na porozumienie co do dalszego funkcjonowania domu kultury w pałacu. Dziś nie chce o tym słyszeć, jak i o rekompensatach dla miasta za remonty i inwestycje. Wręcz przeciwnie, straszy nas, że ściągnie z miasta należność za nieprawne korzystanie z majątku – mówi wiceburmistrz. – Podczas próby odkupienia pałacu nawet nie zbliżyliśmy się w ofertach: my mogliśmy dać 1,6 mln zł, on domagał się 2,5. Teraz wystawił kompleks na portalu Allegro za 3,5 mln – dodaje.

Piotr Boroń z krakowskiej kancelarii reprezentującej Potockiego inaczej widzi sprawę. Twierdzi, że to miasto nie chce zwolnić pomieszczeń i terenów, które już przecież do niego nie należą. Przypomina deklarację sprzed kilku miesięcy: – Paweł Potocki był gotowy rozważyć roszczenia miasta i gminy, jeśli otrzyma rachunki dokumentujące wydatki – mówi Boroń. – Żadnego nie otrzymał. Natomiast po wyroku miasto zaczęło wykonywać nieżyczliwe gesty.

Prawnik twierdzi, że dopiero wtedy przypomnieli władzom Koniecpola paragrafy Kodeksu administracyjnego, które mówią o odszkodowaniu za dziesięć ostatnich lat nieprawnego użytkowania własności.

– Wszystkiemu winien jest brak ustawy reprywatyzacyjnej – komentuje Stypka. – Polska nie ma jej jako jedyny już kraj dawnego bloku wschodniego. Państwo doszło do wniosku, że na generalną reprywatyzację nas nie stać, więc rozstrzyganie pojedynczych wniosków zepchnęła do sądów. A tam pojawiła się ostatnio tendencja do rozstrzygania spraw na korzyść spadkobierców dawnych właścicieli.

źródło http://czestochowa.gazeta.pl

Share This:

Comments

comments

Booking.com

Dodaj komentarz